Jak zadbać o najważniejszą relację w patchworku?

Dużo się mówi o tym, żeby zadbać o dzieci w zmianie, żeby nie zapominać o partnerze. A co z nami? Słyszeliście o metaforze maski tlenowej?

Przed każdym rejsem powietrznym personel pokładowy przypomina o procedurach bezpieczeństwa. Gdy spadnie poziom tlenu w kabinie, ze schowków na górze wypadną maski, które należy założyć – NAJPIERW SOBIE, potem dzieciom.

Dlaczego? Bo nieprzytomni nie pomożemy nikomu. A jak jest w rodzinie? Czy pamiętamy o „zakładaniu SOBIE maski”?

Gdy na świat przychodzi mały człowiek zmienia się wszystko, wywraca to dotychczasowy porządek i sprawia, że rodzice zaczynają działać inaczej. Nie ma czasu na wiele aktywności „sprzed” dziecka, bo opieka nad niemowlakiem to zadanie na 24h. Niestety po pewnym czasie, gdy już się zaadoptowaliśmy do nieustannego życia „w stanie czuwania”, zapominamy, że nasze dziecko nie wymaga już natychmiastowej opieki. Dbamy o nie na wielu poziomach:

  • jego rozwój fizyczny(zdrowa dieta, odpowiednia ilość snu i ruchu),
  • społeczny (uczymy zasad współżycia społecznego, dbamy o to, żeby miało kontakt z dziećmi, innymi dorosłymi),
  • emocjonalny (uczymy radzić sobie z emocjami, jesteśmy na nie uważni),
  • intelektualny (mądre książki, rozwijające gry, wyzwania na miarę możliwości)
  • o łączącą nas więź (zastanawiamy się czego nasze dziecko potrzebuje, obserwujemy je)..

Gdy rozpada się rodzina nasza koncentracja na dziecku, partnerze często jeszcze wzrasta. Chcemy sprawić, żeby ta zmiana była możliwie najmniej bolesna, żeby wszystko było jasne, zaplanowane, przemyślane?

A CO z NAMI? Czy rodzicielstwo sprawia, że czujemy się wystarczająco ZA(NIE)DBANI? Czy mamy jasność co do naszych emocji, potrzeb? A co gdyby tak zadbać o siebie na tych samych wymiarach??

  1. Rozwój fizyczny – zadbać o dietę, o zdrowe przekąski i napoje (co może zregenerować? Może niekoniecznie 5ta kawa?), o ruch – wspólny z dziećmi lub wręcz przeciwnie choć raz w tygodniu w samotności? Czytałam ostatnio o pewnym ojcu, którego pasją stały się biegi z potrzeby..świętego spokoju przez godzinę 3 razy w tygodniu 😊! Inspirujące!
  2. Rozwój społeczny – czy mamy czas dla przyjaciół? Dla rodziny? Jeśli nie mamy jak się spotkać to może chociaż dłuższa rozmowa telefoniczna? Gdy dziecko śpi, układa puzzle, gdy wieszasz pranie, gdy robisz zakupy.. 😉 Rozmowa z bliską nam osobą może sprawić, że łatwiej nam będzie o dystans wobec trudności, które nas otaczają.
  3. Rozwój emocjonalny – czy jesteśmy uważni na swoje emocje? Czy czuję co się ze mną dzieje, gdy moje dziecko krzyczy, gdy mówi „NIE” po raz 99 dzisiaj, gdy płacze, bo kanapka (nie)została posmarowana masłem i/lub serkiem itd… Jak się czuję z tym, że nasza rodzina się zmieniła? Jakie mam potrzeby w tym nowym układzie? Przyjrzenie się temu co we mnie nie sprawi, że te uczucia znikną..ale one też potrzebują być dostrzeżone i zaakceptowane. Podobnie jak dziecięce.
  4. Rozwój intelektualny – czy przeczytałaś/eś czy obejrzałaś/eś ostatnio coś interesującego? A może zagadki logiczne? Sudoku? Szukajcie tego, co sprawi, że Wasz umysł zacznie pracować inaczej..

Zachęcam Was do stworzenia rytuałów (podobnie jak te z dziecięcym kładzeniem się spać), w których zadbacie o siebie.Moźe 15 minut dla siebie o poranku na spokojną kawę/herbatę, medytację, zaplanowanie co jest ważne na dziś. A może 30 minut na wieczorną kąpiel z ksiązką i/lub winem, herbatą, muzyką? Bardzo często te pozornie małe, błahe sprawy ROBIĄ różnicę.

I nie, to nie oznacza, że codzienne wyzwania znikną. Ale gdy poświęcimy sobie trochę czasu łatwiej nam o bardziej świadome reakcje, o złapanie oddechu. Taki moment może sprawić, że spojrzymy na tą samą sytuację inaczej. Tylko potraktujcie czas dla siebie priorytetowo i zawalczcie o to, żeby go znaleźć. Tak jak walczycie o ważne dla Was osoby.

A gdy czujecie, że już nie dajecie rady, że to jakiś koszmar, że wszystko jest nie tak.. a bezsilność sprawia, że niemalże tracicie oddech, spróbujcie zadać sobie jedno z tych pytań:

  • Czy to się kiedyś skończy?
  • Czy za 5 lat ten problem będzie dla mnie dalej katastrofą?
  • Co zrobiłabyś/zrobiłbyś dla swojego przyjaciela/przyjaciółki by pomóc mu w takiej sytuacji?
  • Przypomnij sobie inną równie dramatyczną sytuację z przeszłości na wspomnienie której dziś możesz się do siebie uśmiechnąć, co Ci pomogło?
  • I oddychaj, powoli, głęboko. Zamknij oczy i pozwól sobie poczuć jak wciągasz powietrze, jak przepływa przez cały układ oddechowy i powoli je wypuść…

Bądźcie przyjaciółmi dla samych siebie, w końcu to związek na CAŁE ŻYCIE 😊

Inspiracją dla dzisiejszego artykułu byłą dla mnie lektura książki: Snel, E. Daj przestrzeń i bądź blisko.

Jeżeli macie w domu nastolatki to gorąco polecam, już wkrótce recenzja na blogu.

 

 

Newsletter

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały odnośnie Blended Family? W newsletterze będziesz otrzymywać dodatkowe artykuły, krótkie ćwiczenia coachingowe oraz informacje o wszystkich planowanych wydarzeniach. Dodatkowo zapisując się na newsletter otrzymasz bezpłatnie mój artykuł „5 zasad szczęśliwej rodziny mieszanej”.

Zapisując się na newsletter wyrażam zgodę na przetwarzanie powyżej zamieszczonych danych osobowych. Szczegóły dotyczące polityki prywatności i bezpieczeństwa znajdziesz tutaj: http://blendedfamily.pl/polityka-prywatnosci